Małpie dialogi

Dokąd idą goryle po śmierci? Takie pytanie zadała swego czasu Francine Patterson będącej pod jej opieką gorylicy Koko. Posłużyła się w tym celu amerykańskim językiem migowym – Ameslan (ASL).

Eksperymenty bazujące na nauczeniu goryli i innych naczelnych ludzkiego języka migowego od samego początku spotykały się z ostrą krytyką dogmatycznych lingwistów i behawiorystów, którzy nie mogli pozwolić, aby upadł kolejny mur oddzielający Homo Sapiens od reszty królestwa zwierząt. Jeszcze do niedawna granicę stanowiła umiejętność posługiwania się narzędziami. Następnie zawężono wymagane kryteria do wytwarzania narzędzi. Szybko jednak okazało się, że człowiek nie ma monopolu ani na jedno, ani na drugie. Pozostał więc język.

Naczelne nie potrafią mówić. Ich budowa anatomiczna gardła nie pozwala na artykułowanie podobnych do naszych słów dźwięków. Koko nie potrzebowała jednak słów. W odpowiedzi na pytanie swojej opiekunki wymigała: Do wygodnej jamy na uboczu.

Chcąc zachować minimum swojej wiarygodności, krytycy nie mogli ignorować kolejnych podobnie sensacyjnych doniesień.

W 1969 roku szympansica Washoe, wskazując na swoje odbicie w lustrze, zasygnalizowała: To ja!. Ta jedna z najbardziej przełomowych sytuacji w badaniach nad naczelnymi, dowiodła zdecydowanie więcej niż umiejętności posługiwania się językiem migowym – samoświadomości.

W latach 60. Washoe została przygarnięta przez Allena i Beatrix Gardner, którzy w ramach eksperymentu naukowego postanowili nauczyć ją posługiwania się językiem ASL. Gardnerowie zrezygnowali z ciemnych. ponurych cel i laboratoriów. Wychowali Washoe na wzór ludzkich dzieci. Podobnie jak u nich, nauka języka przebiegać miała spontanicznie.

Washoe opanowała kilkaset znaków ASL. Potrafiła przy tym kategoryzować nazywane przez siebie przedmioty i zjawiska. Psem były dla niej zarówno niewielkie jamniki, jak i dorosłe owczarki niemieckie. Jako kwiaty klasyfikowała zarówno tulipany, jak i róże. Szympansica tworzyła również własne neologizmy. Głośno musującą wodę nazwała „słuchać-pić”. Łabędzia określiła, używając znaków „ptak” i „woda”. Wyuczone w konkretnym kontekście znaki potrafiła przenosić na odmienne sytuacje. Pojęciem „otwórz” sygnalizowała na przykład prośbę o otwarcie drzwi, szafki czy pudełka.

Krytycy umiejętności Washoe definiowali zwykle jako efekt tresury. Jednocześnie przypominali przypadek Mądrego Hansa – konia, który wbrew temu, co uważano, nie potrafił liczyć, a jedynie odbierał subtelne i nieświadome znaki dawane mu przez opiekunów. Skoro Washoe kierowała swoje znaki wyłącznie do ludzi, prawdopodobnie i ci dawali jej niezamierzone sygnały, zniekształcając tym samym wyniki eksperymentu – mówiono. Gardnerowi i – później – Roger Fouts, pod opiekę którego przeszła Washoe, znali te argumenty. Stosując w badaniach tzw. podwójną ślepą, wykluczyli możliwość przekazywania szympansicy jakichkolwiek nadprogramowych sygnałów.

Ostatecznie jednak obalił krytyczną argumentację opierającą się na „efekcie Mądrego Hansa” obaliły dwa szympansy – Louis i znana nam już Washoe.

Louis był adoptowanym synem Washoe. Jego opiekunowie zrezygnowali z porozumiewania się z nim językiem ASL. W obecności Louisa zakazane było używanie jakichkolwiek znaków. Mały szympans nigdy nie widział ludzi posługujących się językiem migowym. Cały swój czas spędzał z dwoma szympansami – przybraną mamą i Allym, który również posiadł umiejętność posługiwania się ASL.

Badacze chcieli się przekonać, czy mały Louis jest w stanie spontanicznie przyswoić sobie reguły języka miganego bez pomocy ludzi. Wyniki eksperymentu jednoznacznie dowiodły prawdziwości powyższego założenia. Washoe nie musiała udzielać swojemu synowi specjalnych lekcji. Podobnie jak rodzice nie prowadzą ze swoimi dziećmi lekcji mówienia. Niemniej zdarzało się, że szympansica brała do ręki krzesło, stawiała przed Louisem i wskazując na nie, dawała znak „krzesło-siadaj”. Innym razem, chcąc nauczyć go znaku „jedzenie”, brała jego dłonie w ręce, układając palce w symbol jedzenia.

Louis nauczył się ASL. Szympansy posługiwały się językiem migowym, nie tylko porozumiewając się z ludźmi, ale także między sobą, przekazując swoją umiejętność potomstwu.

Jak pisze Roger Fouts, Louis

był pierwszą istotą nienależącą do gatunku ludzkiego, która nauczyła się ludzkiego języka od innej istoty, niebędącej człowiekiem.

Washoe nigdy nie doczekała się biologicznego potomka. Poroniła, zanim do ośrodka badań sprowadzono Louisa. Niemniej okres ciąży szympansicy przyniósł wiele nowych interesujących obserwacji. Podczas jednego ze spacerów Roger Fouts, wskazując na brzuch swojej podopiecznej, zapytał: Co tam jest?. Washoe bez wahania odpowiedziała: dziecko.

Odpowiedź Washoe była równie zdumiewająca, co deklaracja Koko na temat śmierci goryli. Podobne sformułowania wymagają nie tylko obecności świadomych procesów myślowych, ale także zdolności abstrakcyjnego kojarzenia faktów. Washoe nie mogła widzieć dziecka, które rozwijało się w jej brzuchu.

Nie wszyscy jednak zgadzali się co do wniosków płynących z Projektu Washoe. Jednym z bardziej znaczących przeciwników był Herbert Terrace. Zainicjował on odrębny Projekt Nim. Chcąc obalić dotychczasowe wyniki badań Gardnerów, wziął na przechowanie młodego szympansa – Nima Chimsky’ego (żartobliwe nawiązanie do imienia i nazwiska lingwisty Naomy Chomsky’ego). Przez następne cztery lata uczył go tego samego języka ASL, który z powodzeniem opanowały Washoe i Koko.

Terrace zrezygnował jednak z metodyki Gardnerów. Zabronił swoim współpracownikom odnosić się do szympansa jak do dziecka. W otoczeniu Nima brakowało osób, które w sposób naturalny posługiwałyby się ASL. Nauka szympansa polegała na dwóch trzygodzinnych sesjach szkoleniowych, które odbywały się codziennie w pozbawionej okien betonowej celi. Miejsce to sam Terrace określił jako przytłaczające. Eksperymentatorzy nie zadbali również o odpowiednie procedury kontrolne. Wyniki badań Terrace zaprzeczyły wszystkim dotychczasowym doniesieniom o opanowaniu przez szympansy języka ASL. Nim nie był w stanie wykonywać jakichkolwiek spontanicznych znaków. Reagował jedynie na sygnały swoich nauczycieli.

Fouts określił badania Terrace jako skandaliczny eksperyment z dziedziny deprywacji społecznej. Absurdalności badań Terrace w roku 1977 dowiódł sam Nim. Kiedy umożliwiono mu normalną socjalizację i kontakty społeczne, szympans rozpoczął spontaniczną naukę ASL. Tym, czego brakowało Nimowi, nie była inteligencja ani umiejętność zrozumienia ASL, lecz brak interakcji społecznych.

Koko, Washoe, Louis, Ally czy Nim nie byli jedynymi małpami, które wsławiły się zdolnościami językowymi. Innym przykładem jest orangutan imieniem Chanteka, który za sprawą Lynn Miles, podobnie jak Washoe, zdołał opanować język ASL. Z kolei Kanzi, szympans bonobo, nie potrafił posługiwać się ASL. Do rozmowy z nim badacze używali specjalnie opracowanego języka klawiszowego yerk. Składał się on z niemal 200 klawiszy, z których każdy opatrzony był konkretnym symbolem geometrycznym. Podobnie jak Louis, Kanzi nie pobierał lekcji języka yerk. Nauczył się go samodzielnie, przyglądając się matce, z którą badacze prowadzili wcześniejsze eksperymenty. Co więcej, Kanzi rozumiał również komendy wydawane w języku angielskim.

Doświadczenia związane z nauką języka naczelnych po raz kolejny każą nam zastanowić się nad definicją człowieczeństwa, zgodnie z którą od pozostałych zwierząt oddziela nas głęboka, nieprzebyta przepaść. Twierdzenie to jest systematycznie obalane przez współczesną biologię i nauki etologiczne. Przykłady Washoe i Koko są tego najlepszym dowodem.

W kontekście nauczania naczelnych języka, pojawia się rzecz jasna wiele kontrowersji. Część z nich, jak np. krytyka Herberta Terraca stanowi kompletnie nieuzasadnioną próbę obrony założeń antropocentryzmu. Najwięcej sprzeczności dotyczy jednak samej natury języka oraz gramatyki. W jakim stopniu naczelne rozumieją i czy w ogóle rozumieją jej zasady? Czy podstawową właściwością ludzkiego języka jest składnia, czy może symbolika i znaczenie poszczególnych słów?

Do tego, aby dany znak zinterpretować jako słowo, potrzeba rozumienia okoliczności i kontekstu wypowiedzi. Czy posiadają ją naczelne? Wiele doświadczeń wskazuje, że tak. Niemniej pochopna próba zrównywania zdolności językowych ludzi i innych małp jest równie nieuprawniona, jak odbieranie naczelnym jakiejkolwiek zdolności posługiwania się językiem.

Donald Griffin, twórca etologii poznawczej, pisząc o Kanzim, mówił o jego zdolności do produktywności kombinatorycznej, tj. takiej, która objawiała się w tworzeniu prostych, mających indywidualne znaczenie kombinacji znaków. Zdaniem biologa Jeana Dider Vincenta, Kanzi rozumie skomplikowane formy składniowe lepiej niż trzyletnie dziecko.

Roger Fouts podaje przykład Allyego, który doskonale rozumiał różnice pomiędzy zdaniami: Szczoteczka do zębów na kocu i Koc na szczoteczce do zębów.

[Ally] zawsze układał znaki podmiot-przyimek-okolicznik miejsca we właściwym szyku. Robił to poprawnie nawet wtedy kiedy zamienialiśmy podmiot  na okolicznik miejsca i odwrotnie – pisze.

Wiele wątpliwości budzi również właściwa interpretacja języka migowego ASL. Część krytyków odmawiała naczelnym świadomej zdolności posługiwania się znakami. Niemniej specjaliści z zakresu ASL po obejrzeniu nagrań video posługującej się językiem migowym Washoe potwierdzili, że nie odbiega ona w tym zakresie od ludzi głuchych.

Językoznawca William Stokoe pisał:

Nie ma wątpliwości, że szympansy mają dobrze rozwiniętą zdolność do porozumiewania się za pomocą znaków.

Badania nad zdolnościami poznawczymi naczelnych wciąż nas zaskakują. Te dotyczące posługiwania się językiem nie zrównały ich zdolności ze zdolnościami Homo Sapiens. Po raz kolejny dowiodły jednak, że nie istnieje żadna ostra i wyraźna granica oddzielająca nas od pozostałych zwierząt. I to zarówno w sferze anatomicznej, jak i psychicznej. Zdolności naszego gatunku są rozwinięciem wypadkowej odziedziczonych przez naszych przodków umiejętności społecznych i umysłowych. Wszystkich nas łączą miliony lat ewolucyjnej historii.

Emil STANISŁAWSKI
Źródło: Zeszyty Praw Zwierząt #2

Leave a Reply

Current month ye@r day *